Notki otagowane ‘Jadów’

08/2
2009
„Kiedy zgasną światła…”
Ostatnia aktualizacjia 13 - 8 - 2009, 09:05
Dodane przez Monika Kur
8 - 2 - 2009, 02:13

Prawie każdy z nas marzy o tym, żeby choć przez chwilkę poczuć się jak gwiazda. Rozdawać autografy, stać w blasku fleszy, być na pierwszych stronach gazet…. Jednak czy sława to szczęście? O to, jak jest naprawdę spytałyśmy wybitną aktorkę Barbarę Wrzesińską, która zaszczyciła nas swoją obecnością na tegorocznych warsztatach teatralnych w Jadowie.

Redakcja: Skąd decyzja o przyjeździe do takiej małej miejscowości jak Jadów?

Barbara Wrzesińska: Przede wszystkim stąd, że ta miejscowość mnie zaprosiła (śmiech).

Red.: Ale wydawałoby się, że takie warsztaty są głównie organizowane w większych miastach np. w Warszawie.

BW: Zdarzało się, że robiłam takie warsztaty też w wielkich miastach, ale to ze starszą młodzieżą np. w Koszalinie w Teatrze „Dialog”.

Red.: W Jadowie jest już Pani po raz drugi. Jak wspomina Panie ubiegłoroczne warsztaty?

BW: Bardzo mi się tu podobało, inaczej nie przyjechałabym ponownie. Pani Filemonowicz, która organizuje te warsztaty, robi to fantastycznie, jest bardzo zaangażowana. Potrafi nawiązywać dobre kontakty, co nie jest częstym zjawiskiem, bo jesteśmy narodem kłótliwym.

Red.: A kiedy zaczęła się Panie przygoda z teatrem i kiedy naprawdę poczuła Pani, że chce być aktorką?

BW: Nie wiem, bo od zawsze miałam tysiąc pomysłów na godzinę, kim chcę być w przyszłości. Chciałam studiować filozofię, psychologię, biologię, projektowanie wzorów na tkaninach, zoologię… W ogóle nie myślałam o teatrze. Myśl o aktorstwie pojawiła się dopiero, gdy w mojej szkole zostało utworzone kółko teatralne. Kiedy założyłam na siebie suknię do przedstawienia, poczułam zapach teatru i wtedy po raz pierwszy pomyślałam o tym zawodzie. Zgłosiłam się do PWST ( Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna) na poradnię przedmaturalną i tam zachęcono mnie do przyjścia na egzamin. Jednak okazało się, że oblałam maturę. Ktoś powiedział mi wtedy, że do szkół artystycznych czasem przyjmują bez matury. Poszłam i zdałam z najlepszą lokatą.

Red.: A jak to jest być aktorem? Czy sława to szczęście? W dzisiejszych czasach chyba każdy jej pragnie…

BW: W byciu aktorką najbardziej podoba mi się to, że mogę „żyć różnymi życiami”. Raz jestem dziennikarką, innym razem psychologiem, raz mam być dobra, raz zła, raz głupia, raz mądra. Staram się być szczęśliwą w sztuce, czyli grać to, co lubię i kocham, ale to nie zawsze ode mnie zależy. A jeśli chodzi o sławę to kiedyś trzeba było na nią długo pracować, a teraz wystarczy, że ktoś wystąpi w kilku odcinkach serialu i już jest znany. Ja nigdy o tym nie marzyłam, jednak stałam się rozpoznawalna już w wieku 18 lat, kiedy po raz pierwszy wystąpiłam na deskach Teatru Współczesnego. W pięknej roli, w pięknym „Zaproszeniu do zamku”.

Red.: Jakie ma Panie rady dla osób myślących o aktorstwie?

BW: Przede wszystkim ćwiczyć oddech i dykcję oraz brać udział w warsztatach takich jak te. Zachęcam również, aby udać się do poradni teatralnej, która jest uruchamiana na kilka dni w roku w warszawskiej Akademii Teatralnej. Należy przygotować krótki, ale zróżnicowany repertuar poczynając od komediowego a kończąc na dramatycznym,

Red.: Za Panią już ponad pół wieku pracy w teatrze- warto było? Czy nie myślała Pani jak potoczyłoby się życie, gdyby jednak wybrała pani biologię?

BW: Nie mogę przewidzieć jak by to było, ale niczego nie żałuję. Przeżyłam wiele pięknych chwil w teatrze. W momencie, kiedy gasną światła na widowni, aktor czuje się jakby był sam w innym świecie, w środku swojego marzenia. I to jest dla aktora moment najpiękniejszy. Przez te wszystkie lata pracy starałam się żyć zgodnie ze słowami mojego ojca, który kiedyś powiedział mi żebym żyła szczęśliwie, ale na własne konto tzn. nie krzywdząc innych i nie oczekiwać od nich, że będą mnie uszczęśliwiać- takiego życia wszystkim Wam życzę.

Tagi: , , ,   |  Opublikowano w: Kultura, sport & rozrywka, Wywiady  |  Comments  Brak Komentarzy